poniedziałek, 31 marca 2014

016. Not be alone. - 2


Bo całkiem niedawno dopisałam końcówkę.
I udostępniam, do przeczytania.
(i z góry przepraszam za tandetną samą końcówkę)
   
***
   
Znów te same szare ściany, stara podłoga, złośliwie wijąca się mgła… Odruchowo odsunęła się w najciemniejszy kąt pomieszczenia i zakryła oczy poranionymi dłońmi. Jeden ze złamanych palców źle się zrósł i teraz odstawał lekko, pozostawiając kilkumilimetrową szparę. Z ręki nieustannie od wczoraj ciekła krew, brzuch był już jedynie fioletowo-zieloną plamą. Anioł… który był tutaj wczoraj powiedział, że wróci, bo jeszcze nie dokończył swojego dzieła. A ona czuła się już jedynie jak śmieć, nic nie warta, niepotrzebna… Nawet świecący kurz unoszący się nad podłogą był bardziej wartościowy niż ona… i potrafił uciec, umknąć przed bólem. A ona nie potrafiła, jej został tylko ból i strach, paraliżujący strach.

sobota, 22 lutego 2014

015. Historia życia Marty...

… czyli moja historia. Opowiedziałam ją w piątek grupie niesamowitej młodzieży i padł pomysł, żeby wrzucić ją tutaj… a mnie się spodobał. Więc zapraszam do lektury długiej (i wg mnie czasem nudnej) historii życia Marty.

czwartek, 13 lutego 2014

|109|. ELENA: „Choć dopiero teraz odkrywała co tak naprawdę znaczy kochać…”

Czekać…
Elena zamknęła książkę i odłożyła ją na stolik. Poprawiła ciemną, luźną sukienkę i westchnęła. Zerknęła na drzwi, ze smutkiem w oczach położyła dłonie na, nieco wypukłym, brzuchu i blado uśmiechnęła się z czułością. Znów czekała… Nie było dnia, żeby nie wyglądała, kiedy Stefano wróci. Zawsze otwierał drzwi, odnajdywał ją wzrokiem, uśmiechał się najpiękniejszym uśmiechem jaki widziała i w kilka sekund stał przed nią. Czasem podnosił ją i obracał wokół siebie, mocno przyciskając do swojego ciała… Czasem z niewinnym wzrokiem wyjmował z za pleców kwiaty i wzuwał je jej w dłonie… A czasem mocno przytulał, całował w czoło i patrzył na nią z takim zachwytem, że dziewczyna z zawstydzenia przymykała oczy. Później zazwyczaj siadali na sofie w salonie. Brunetka kładła się, opierając głowę na Jego kolanach, słuchała długich historii o wszystkim co wydarzyło się tego dnia i poddawała nierównemu głaskaniu jej głowy. Czasem zasypiała, gubiąc się pomiędzy cegłą a dachówką. Wtedy Stefano przenosił ją do łóżka, w chłodniejsze dni przykrywał nawet cienkim kocem, kładł się obok niej i patrzył jak śpi. A kiedy wstawała pierwszym co mogła zobaczyć był Jego uśmiech.