– Granger, ocknij się w końcu! Na
brodę Merlina, Granger!
Leniwie podniosła powieki. Dopiero
po chwili dotarło do niej, że leży na posadzce, a nad nią pochyla się Ślizgon.
Nie rozumiała, jak znalazła się w tym miejscu. Pamiętała tylko, że wskoczyła do
wody. Podniosła się nieco słysząc westchnienie. Jej wzrok natrafił na
czarną mokrą szatę, bluzkę i ciemne spodnie.
– Malfoy! To, że mdleję nie
znaczy, że możesz mnie całkowicie rozbierać!
– Próbowałaś się zabić – warknął,
a po chwili dodał znacznie spokojniej: – A poza tym, z tego co widzę, to masz
na sobie jeszcze bieliznę.
Popatrzyła na niego niezadowolona.
– Trzeba było pozwolić mi umrzeć –
syknęła i ponownie rzuciła się do wody, jednak tym razem chłopak był szybszy i
złapał ją, nim zdążyła się zanurzyć. Walczyli ze sobą przez chwilę. Dziewczyna
wyrywała się i kopała, jednak była zdecydowanie słabsza i już po chwili
szamotaniny jej nadgarstki były szczelnie zamknięte w dłoniach blondyna.
