środa, 25 grudnia 2013

013. "Albowiem dziecię narodziło się nam..."




Zrobię to co wszyscy i złożę życzenia, by te święta (i czas po nich) był niesamowity. By ludzie odnaleźli Boga w swoich sercach i narodzili się w nim na nowo. By to był czas miłości, przebaczania i radości. Wszystkiego dobrego życzę : )


PS Mam nadzieję, że moja praca zaliczeniowa z grafiki wektorowej nie jest aż taka zła. ; )

niedziela, 1 grudnia 2013

012. Krzest.

Oh, tak tak. W jedną z bardzo zimnych listopadowych niedziel w jednym z najpiękniejszych kościołów jakie widziałam w niewielkiej wiosce miało miejsce wydarzenie dziwne, niesamowite i niewiarygodnie istotne. Bo oznaczało przełom... I to nie tylko w życiu maleńkiego maleństwa z czarną czupryną, ale i moim.
Co to chrzest każdy wie. A dla mnie był o tyle szczególny, że miałam przywilej brania w nim szczególnego udziału : )
I jak to na mnie przystało, nie mogło być prosto, banalnie i zwyczajnie. Poniżej zdjęcia 'małego' pudełka, którego zrobienie zabrało mi całe 2 dni życia.

niedziela, 17 listopada 2013

|107|. ELENA: „Nigdy nie przypuszczałaby, że jedno z jej marzeń może się spełnić.”

Przez ponad tydzień próbowała dowiedzieć się, co knuł jej mąż. Jednak ten, nie zdradził się ani słowem, nawet kiedy wychodził nie potrafiła, w całym mieszkaniu, doszukać się choćby małej wskazówki. Przeszukała cały dom kilka razy, zajrzała do każdej możliwej szuflady, półki, a nawet na dno szafy i pod łóżko – żadnych śladów. Nie wiedziała nic, dopóki któregoś dnia chłopak nie przyszedł do niej z uśmiechem i plikiem kartek. Rozłożył je na stole w jadalni, gdzie akurat siedziała, co chwila na nią zerkając. Jednak Elena z założonymi rękami i bladym uśmiechem patrzyła na niego pytająco.
- No chociaż spójrz – mruknął, siadając naprzeciwko niej.