czwartek, 6 listopada 2014

023. Dramione

Spokojnie, to tylko miniaturka ( i to w dodatku bardzo krótka jak na moje, zwłaszcza ostatnie, możliwości).

***

Oboje zdecydowali się wrócić na ten ostatni rok...

On - milczący i opanowany, na którym bitwa bezlitośnie odcisnęła swoje piętno.

Ona - wściekła i poirytowana, że przyjaciele tak bezlitośnie ją wystawili, nie chcąc wracać z nią.

Oboje smutni i przygnębieni, pogrążeni w dalszych i bliższych wspomnieniach. Pozostawieni sami sobie, ale... On znienawidzony, a Ona kochana przez wszystkich. On obojętny, a Ona targana emocjami. On czystej krwi, a Ona z mugolskiej rodziny. On przeklęty, a Ona wywyższana. On zimny jak lód, a Ona nieokrzesana jak ogień. On - Slytherin, a Ona - Gryffindor.
Całkowicie różni, wiecznie sobie przeciwni i wrodzy, a teraz mieli spotkać się ponownie, ostatni raz w murach Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie.


Czasem mówią, że przeciwieństwa się przyciągają...

piątek, 31 października 2014

022. Christmas cards

Święta idą nieubłaganie... 
Więc, w końcu, zabrałam się za zrobienie kilku kartek. Oto efekty z dzisiaj:
(Mam nadzieję, że choć trochę się podobają)


czwartek, 2 października 2014

|110|. ELENA: „…jeszcze na chwilę do nich wrócić…”

Wspominała…
Był wtedy całkiem zwyczajny, nieco chłodny wieczór. Na niebie leniwie sunęły ciężkie, burzowe chmury, ale z ani jednej nie spadał deszcz, za to gdzie niegdzie w bladych promieniach jaśniało jeszcze słońce, wcale nie spieszne ku nadchodzącemu zachodowi. Zazwyczaj jaskrawo czerwone, piękne dachówki tym razem odstraszały purpurowym i brązowym odcieniem, a nad żywo kolorowymi kamienicami majaczyła szarobura mgła, sprawiając, że ściany wydawały się blade i nijakie. Ptaki dawno zniknęły, chowając się przed nieuchronnie zbliżającym się deszczem. Nawet ludzie zrezygnowali z codziennych spacerów i tylko czasem ktoś leniwie wyglądał z za firanki najwyraźniej szukając pierwszych kropel deszczu. W oddali słychać było dzieci z krzykiem wbiegające do wysokiego budynku, najwyraźniej one też bały się nadchodzącej pogody. Całość sprawiała wrażenie pustego, smutnego miejsca, w którym każdy przerażony wyczekiwał w napięciu, obrzucając nienawistnym spojrzeniem każdego, kto ośmielił się wyjść z bezpiecznego, ciepłego domu. Choć na zewnątrz wcale nie było tak zimno.