Łzy rzeźbiły własne korytarze na jej bladych policzkach. Płakała z
bólu, rozpaczy, smutku, ze złości na samą siebie… W palcach obracała złotą
obrączkę, ledwie widoczną przez łzy. Była symbolem ich miłości, oddania, potwierdzeniem,
że zawsze będą dla siebie, że będą razem. Miała im przypominać, że są
jednością. Elena przymknęła oczy, próbując odetchnąć głęboko, a kiedy
zrezygnowana podniosła wzrok, zerknęła na szklany stolik. Leżał na nim drugi
złoty krążek, z pobłyskującym, od czasu do czasu, małym lapisem. Przyglądała mu
się chwilę, póki łzy nie zamgliły jej oczu i szybko nie spłynęły po twarzy.
Zostawił ją tutaj wieczorem, kiedy mówiąc „nie ma mnie” zniknął za drzwiami
mieszkania. Nie wiedziała, co teraz robił. Bała się… o siebie, o Niego - o
nich… o to wszystko o co walczyli… Bała się, że nagle zniszczy się to, co
odbudowali i zbudowali w czasie ostatnich miesięcy. Zerknęła na obrączkę, znowu
wsuniętą na palec. Zastanawiała się, czy powinna ją zostawić? A może lepiej
byłoby gdyby ją zdjęła? Czy z tej magicznej chwili sprzed dwóch tygodni zostało
tylko wspomnienie? Czy znowu wszystko zepsuła? Dlaczego wciąż nie potrafili żyć
ze sobą? Powróciła myślami do pierścionka, zdjęła go i zaczęła obracać w
palcach. Z bólem serca pochyliła się i położyła go obok drugiej, nieco
większej, obrączki. Patrząc na nie oparła się o fotel. Zakryła twarz dłońmi, z
których co chwila kapały łzy.
sobota, 12 października 2013
sobota, 5 października 2013
|103|. ELENA: „ Chcę jeszcze...”
- Wiesz… nie do końca rozumiem jak to możliwe, ale za każdym razem
kiedy tak robisz, zakochuję się w Tobie na nowo – powiedziała brunetka,
podchodząc do łóżka.
- Nie rozumiem tego co do mnie mówisz – odpowiedział chłopak ciągnąc ją za rękę – I nie wiem, czy chcę się na tym jakoś specjalnie skupiać.
Nim zdążyła się jakkolwiek odezwać poczuła dotyk na plecach. Odruchowo napięła wszystkie mięśnie rozkoszując się tym przyjemnym uczuciem. W głowie próbowała ułożyć sensowne zdanie, ale po kilku próbach poddała się. To, co robił brunet zbyt bardzo ją dekoncentrowało.
- Stefano – jęknęła przymykając oczy.
- Nie rozumiem tego co do mnie mówisz – odpowiedział chłopak ciągnąc ją za rękę – I nie wiem, czy chcę się na tym jakoś specjalnie skupiać.
Nim zdążyła się jakkolwiek odezwać poczuła dotyk na plecach. Odruchowo napięła wszystkie mięśnie rozkoszując się tym przyjemnym uczuciem. W głowie próbowała ułożyć sensowne zdanie, ale po kilku próbach poddała się. To, co robił brunet zbyt bardzo ją dekoncentrowało.
- Stefano – jęknęła przymykając oczy.
Autor:
Olivia.M
sobota, 28 września 2013
|102|. ELENA: „… była pewna, że nigdy nie zapomni tej chwili.”
Miejsce było tak niezwykłe, tak piękne, że Elena nie potrafiła
nacieszyć nim swoich oczu. I była tak szczęśliwa… Spełniało się jedno z jej
największych marzeń. Przed nią stał mężczyzna jej życia. Z niedbale ułożonymi
włosami, ubrany w czarną koszulę i spodnie z podwiniętymi tuż nad ziemią
nogawkami. Posłał jej najbardziej niesamowity uśmiech, a w Jego oczach widziała
nieprzenikniony zachwyt i radość, z nutą pożądania. Przymknęła oczy jeszcze
przez kilka sekund rozkoszując się tą chwilą. Niebo pełnie gwiazd, jej ulubiona
pełnia księżyca, las, blask świec i mnóstwo stokrotek, leniwie łaskoczących jej
bose stopy. Stefano mocniej ścisnął jej dłoń.
- Jesteś gotowa? – szepnął ledwo słyszalnie.
W odpowiedzi przytaknęła głową, wyciągając ku Niemu drugą dłoń. Przeszył ją przyjemny dreszcz, kiedy ich palce splotły się razem. Czuła jak jej serce gwałtownie przyspiesza, stres wzrasta, a oddech staje się coraz szybszy. Tak marzyła o tej chwili, wyobrażała ją sobie na miliardy sposobów, ale żadna nie mogła równać się z tą prawdziwą
.- Eleno, - wypowiedział dopiero pierwsze słowo, a brunetka już czuła, jak uginają się pod nią kolana, - niech gwiazdy z księżycem na czele, ten łagodny wiatr i wszystko co potrafisz dostrzec dookoła będą mi świadkami. Że przysięgam przez całą wieczność kochać Cię przynajmniej tak, jak teraz, jeśli nie mocniej. Każdego dnia obdarowywać Cię najpiękniejszą, najszczerszą i najczystszą miłością jaką tylko mogę Ci dać. Przysięgam być Ci całkowicie wiernym i oddanym w całej wieczności. Obiecuję dbać o Ciebie i troszczyć się jak o największy skarb. Już na zawsze pozostaniesz moją ukochaną, jedyną i prawdziwą, której w całości oddaję swoje serce i powierzam życie.
Patrzyła na Niego jak zaczarowana, uśmiechnęła się kolejny raz i odchrząknęła cicho, uświadamiając sobie, że nadeszła jej kolej.
- Stefano, niech każde stworzenie skryte w mroku, gwiazdy migoczące na niebie i otaczająca nas noc będą mi świadkami. Że przysięgam kochać Cię całą wieczność, bardziej z dnia na dzień. Dawać najczystszą, najbardziej niezwykłą i najznakomitszą miłość jaką tylko potrafię. Przysięgam być Ci w pełni oddaną , uległą i wierną przez wszystkie dni. Być Twoją na wyłączność. Przysięgam wytrwale trwać u Twego boku, troszczyć się o Ciebie. Bo już na zawsze pozostaniesz moim ukochanym, jedynym i prawdziwym, któremu w całości oddaję swoje serce i powierzam życie.
Lekko przekrzywiła głowę, rozkoszując się tą niezwykłą chwilą i Jego uśmiechem. Od kilku minut stali w ciszy, kiedy nagle tuż nad ich głowami przeleciała sowa, przysiadając na kamieniu i wpatrując się w ich zdziwione miny. Elena ukradkiem zerknęła na stojącego obok bruneta, był równie zdziwiony jak ona. Ptak schylił się, upuszczając dwie złote obrączki na wyciągniętą dłoń Stefano.
- Widać nie tylko my uważamy, że to dobry pomysł – powiedział, po czym znów odwrócił się w jej stronę i ujmując prawą dłoń spojrzał głęboko w oczy. Uwielbiała to spojrzenie, rozpływała się w nim…
- Przyjmij tę obrączkę na znak mojej miłości, Eleno. By zawsze przypominała Ci o tej chwili i że jesteś tym, co najcenniejsze dla mnie.
Czuła jak chłodny metal powoli wsuwa się na jej palec. Stefano pochylił się i czule pocałował jej dłoń. Powstrzymywała łzy szczęścia, napływające jej do oczu. Zacisnęła dłoń na drugim pierścionku i powoli nabrała powietrza. Pozwoliła sobie jeszcze raz utonąć w spojrzeniu najpiękniejszego błękitu.
- Przyjmij tę obrączkę na znak mojej miłości, Stefano. Byś przez wieczność pamiętał tę chwilę i wiedział, że jesteś całym moim światem.
Powoli wsunęła złoty krążek na palec swojego ukochanego. Ścisnęła Jego rękę, przymykając oczy i pozwalając by łzy radości wypłynęły z jej oczu.
- Eleno… kochanie…
- To ze szczęścia… Dlatego, że tak długo czekałam na te chwilę i kiedy teraz uświadamiam sobie, że jest prawdziwa, ledwie mogę w nią uwierzyć.
- Ja też nie mogę w to uwierzyć… – uśmiechnął się, starł krwawe ślady z jej policzków i pocałował tak, że Elena była pewna, że nigdy nie zapomni tej chwili.
- Jesteś gotowa? – szepnął ledwo słyszalnie.
W odpowiedzi przytaknęła głową, wyciągając ku Niemu drugą dłoń. Przeszył ją przyjemny dreszcz, kiedy ich palce splotły się razem. Czuła jak jej serce gwałtownie przyspiesza, stres wzrasta, a oddech staje się coraz szybszy. Tak marzyła o tej chwili, wyobrażała ją sobie na miliardy sposobów, ale żadna nie mogła równać się z tą prawdziwą
.- Eleno, - wypowiedział dopiero pierwsze słowo, a brunetka już czuła, jak uginają się pod nią kolana, - niech gwiazdy z księżycem na czele, ten łagodny wiatr i wszystko co potrafisz dostrzec dookoła będą mi świadkami. Że przysięgam przez całą wieczność kochać Cię przynajmniej tak, jak teraz, jeśli nie mocniej. Każdego dnia obdarowywać Cię najpiękniejszą, najszczerszą i najczystszą miłością jaką tylko mogę Ci dać. Przysięgam być Ci całkowicie wiernym i oddanym w całej wieczności. Obiecuję dbać o Ciebie i troszczyć się jak o największy skarb. Już na zawsze pozostaniesz moją ukochaną, jedyną i prawdziwą, której w całości oddaję swoje serce i powierzam życie.
Patrzyła na Niego jak zaczarowana, uśmiechnęła się kolejny raz i odchrząknęła cicho, uświadamiając sobie, że nadeszła jej kolej.
- Stefano, niech każde stworzenie skryte w mroku, gwiazdy migoczące na niebie i otaczająca nas noc będą mi świadkami. Że przysięgam kochać Cię całą wieczność, bardziej z dnia na dzień. Dawać najczystszą, najbardziej niezwykłą i najznakomitszą miłość jaką tylko potrafię. Przysięgam być Ci w pełni oddaną , uległą i wierną przez wszystkie dni. Być Twoją na wyłączność. Przysięgam wytrwale trwać u Twego boku, troszczyć się o Ciebie. Bo już na zawsze pozostaniesz moim ukochanym, jedynym i prawdziwym, któremu w całości oddaję swoje serce i powierzam życie.
Lekko przekrzywiła głowę, rozkoszując się tą niezwykłą chwilą i Jego uśmiechem. Od kilku minut stali w ciszy, kiedy nagle tuż nad ich głowami przeleciała sowa, przysiadając na kamieniu i wpatrując się w ich zdziwione miny. Elena ukradkiem zerknęła na stojącego obok bruneta, był równie zdziwiony jak ona. Ptak schylił się, upuszczając dwie złote obrączki na wyciągniętą dłoń Stefano.
- Widać nie tylko my uważamy, że to dobry pomysł – powiedział, po czym znów odwrócił się w jej stronę i ujmując prawą dłoń spojrzał głęboko w oczy. Uwielbiała to spojrzenie, rozpływała się w nim…
- Przyjmij tę obrączkę na znak mojej miłości, Eleno. By zawsze przypominała Ci o tej chwili i że jesteś tym, co najcenniejsze dla mnie.
Czuła jak chłodny metal powoli wsuwa się na jej palec. Stefano pochylił się i czule pocałował jej dłoń. Powstrzymywała łzy szczęścia, napływające jej do oczu. Zacisnęła dłoń na drugim pierścionku i powoli nabrała powietrza. Pozwoliła sobie jeszcze raz utonąć w spojrzeniu najpiękniejszego błękitu.
- Przyjmij tę obrączkę na znak mojej miłości, Stefano. Byś przez wieczność pamiętał tę chwilę i wiedział, że jesteś całym moim światem.
Powoli wsunęła złoty krążek na palec swojego ukochanego. Ścisnęła Jego rękę, przymykając oczy i pozwalając by łzy radości wypłynęły z jej oczu.
- Eleno… kochanie…
- To ze szczęścia… Dlatego, że tak długo czekałam na te chwilę i kiedy teraz uświadamiam sobie, że jest prawdziwa, ledwie mogę w nią uwierzyć.
- Ja też nie mogę w to uwierzyć… – uśmiechnął się, starł krwawe ślady z jej policzków i pocałował tak, że Elena była pewna, że nigdy nie zapomni tej chwili.
***
Stwierdziłam, że dopóki mi się nie wyczerpią, to będę wrzucać rozdziały raz na tydzień.
Jako datę powyższych wydarzeń proponuję 26 sierpnia : )
Autor:
Olivia.M
Subskrybuj:
Posty (Atom)