sobota, 21 września 2013

|101|. STEFANO: „Tak bardzo chciał, by choć ten jeden raz było tak, jak sobie wymarzyła, by było wyjątkowo… Idealnie… Właśnie dla Niej.”

Stał nerwowo zaciskając ręce. Denerwował się… bardzo się denerwował. Po raz setny poprawił mankiet czarnej koszuli, kontrastującej z jego bladą skórą. Odchrząknął, w głowie powtarzając kolejny raz jedne z najważniejszy słów w jego życiu. Szybko zerknął na zegarek. Jeszcze kilka minut – pomyślał. Znów nerwowo zacisnął ręce, rozglądając się. Już od dłuższego czasu szukał najodpowiedniejszego miejsca na tę okazję i w końcu znalazł. Niedaleko domu, w którym teraz mieszkał rozciągał się wielki, gęsty las, a kilkadziesiąt metrów w głąb znajdowało się wzniesienie, porośnięte jedynie trawą i drobnymi kwiatami… Jej ulubionymi. Drobne płatki delikatnie łaskotały stopy, muskając je przy każdym powiewie wiatru. Szum drzew dodawał miejscu tajemniczości, podobnie jak wielki głaz, porośnięty od dołu mchem, nieco po lewej stronie od środka polany. Niebo pełne było gwiazd, z pełnią księżyca, leniwie wynurzającego się zza koron drzew. Choć Stefano doskonale widział w ciemności, na kamieniu obok niego leniwie migotał płomień świecy, dając niewielką poświatę na obszar wokół niego. Podobnie oświetlona była ścieżka, prowadząca od niego ku leśnej gęstwinie. Miejsce pełne było czegoś, na co chłopak nie umiał znaleźć odpowiedniego słowa. Nerwowo zerknął na zegarek, poprawił mankiety koszuli i odetchnął głęboko. Nigdy by nie przypuszczał, że nadejdzie tak stresująca chwila w jego życiu. Tak bardzo chciał, by choć ten jeden raz było tak, jak sobie wymarzyła, by było wyjątkowo… Idealnie… Właśnie dla Niej. Odruchowo poprawił niewielki bukiet białych kwiatów, leżący na kamieniu, a kiedy się odwrócił, usłyszał szelest. Wyprostował się nerwowo nabierając powietrza i zacisnął ręce. Nadszedł czas…

niedziela, 15 września 2013

011. Elena

Tak, w koszmarnym nastroju ale "zmusiłam się" do napisania tu czegokolwiek.
Jakiś czas temu (kilka dni po powrocie z wakacji, chyba) wróciłam do najmniej spodziewanej rzeczy, nawet jak dla mnie. Hel pozwolił mi odkryć w sobie Elenę na nowo...
Tak, wiem, że ostatnio umarła... Ale była... jest mi potrzebna. Elena jest moją ucieczką do utopii (a to bardzo ważne w sytuacji, w której się znajduję).
Gdyby ktoś chciał, to mogę wrzucać co jakiś czas rozdział.

poniedziałek, 2 września 2013

010. PoRemoncie

Obiecałam zdjęcia, to są zdjęcia. Nie mam jeszcze szafy (bo nie mam na nią pomysłu) i abażurów do lamp, ale to się w przyszłości zrobi (kiedyś). : )